Dlaczego dzieci nas nie słuchają? O uważności, autonomii i prawdziwym kontakcie z dzieckiem

Dlaczego dzieci nas nie słuchają? To pytanie zadaje sobie wielu rodziców i nauczycieli. Szczególnie wtedy, gdy przygotowany scenariusz zajęć nie działa, grupa się rozprasza, dziecko odmawia współpracy, a dorosły zaczyna mieć poczucie, że traci kontrolę.

W 313. odcinku podcastu EduKOSMOS Anna Sowińska rozmawia z dr Kamilą Olgą Stępień-Rajszel – psychologiem, pedagogiem i psychoterapeutką – o tym, co naprawdę kryje się za dziecięcym „nie słucham”.

Odpowiedź, która pojawia się już na początku rozmowy, może zaskoczyć swoją prostotą: dzieci nas nie słuchają, bo mogą, bo są osobami, bo rozwijają autonomię, sprawdzają granice, uczą się siebie, świata i relacji z dorosłymi.

To nie oznacza, że dziecko nie potrzebuje granic. Przeciwnie, potrzebuje dorosłego stabilnego, przewidywalnego i uważnego. Ale granice nie muszą oznaczać kar, szantażu emocjonalnego ani pokazywania „kto tu rządzi”.

Listen to „EDK#313: Dlaczego dzieci nas nie słuchają? – dr Kamila Olga Stępień-Rejszel” on Spreaker.

Zanim dziecko nas usłyszy, my musimy usłyszeć dziecko

Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest myśl, że słuchanie jest dwustronne. Jeśli chcemy, aby dziecko nas słuchało, najpierw musimy pokazać, że my słyszymy jego.

Nie chodzi wyłącznie o słowa. Chodzi o kontakt, spojrzenie, znajomość imienia, rozumienie nastroju, zauważanie zmęczenia, napięcia, przeciążenia albo potrzeby ruchu. Dziecko bardzo szybko rozpoznaje, czy dorosły jest naprawdę obecny, czy tylko próbuje „zrealizować scenariusz”.

To ważna lekcja szczególnie dla młodych nauczycieli. Najlepszy konspekt może nie zadziałać, jeśli nie jest dopasowany do grupy. Scenariusz nie może być ważniejszy od dzieci, które mamy przed sobą.

Dziecko rozwija się nierównomiernie

Kamila Olga Stępień-Racer przypomina, że rozwój dziecka rzadko przebiega harmonijnie. Dziecko może być sprawne poznawczo, ale mniej dojrzałe emocjonalnie. Może dobrze radzić sobie ruchowo, ale potrzebować więcej wsparcia społecznego. Może mieć wiek metrykalny, który nie odpowiada jeszcze jego gotowości do określonych zachowań.

Dlatego pierwszym zadaniem dorosłego jest poznanie dziecka. Nie po to, by je ocenić, ale by zrozumieć jego możliwości, potrzeby i tempo rozwoju.

To wymaga cierpliwości. W edukacji i wychowaniu często chcemy przyspieszać. Tymczasem nie wszystko da się przyspieszyć. Możemy rozwój wspierać, stymulować i tworzyć dobre warunki, ale nie możemy ominąć naturalnych etapów dojrzewania.

Dziecko uczy się przez doświadczenie, nie przez ekran

W rozmowie pojawia się również ważny temat ekranów. Małe dzieci potrzebują kontaktu ze światem rzeczywistym: dotykania, manipulowania, smakowania, sprawdzania, doświadczania faktur, zapachów, ruchu i relacji.

Ekran może pokazać obraz świata, ale nie zastąpi doświadczenia sensorycznego. Nie zastąpi spaceru, błota, liści, patyka, kamienia, wspólnego zachwytu ani obecności dorosłego.

Dziecko uczy się nie tylko z tego, co do niego mówimy. Uczy się przede wszystkim przez to, jak nas widzi. Jeśli dorosły chce, aby dziecko było uważne, sam musi ćwiczyć uważność. Jeśli chce, aby dziecko interesowało się światem, sam musi pokazać zaciekawienie.

Kary i nagrody nie budują wychowania

Jednym z mocniejszych fragmentów rozmowy jest krytyczne spojrzenie na kary, nagrody, tablice motywacyjne i systemy punktowe stosowane wobec całej grupy.

Takie rozwiązania mogą czasem mieć sens w bardzo konkretnych sytuacjach, np. w pracy nad określoną kompetencją w edukacji specjalnej. Nie powinny jednak stawać się narzędziem codziennego zarządzania grupą ani „konkursem grzeczności”.

Kary i nagrody często dają szybki efekt, ale nie budują wewnętrznej odpowiedzialności. Uczą raczej kalkulacji: opłaca mi się albo mi się nie opłaca. Tymczasem wychowanie powinno prowadzić dziecko ku rozumieniu siebie, innych i konsekwencji własnych działań.

Autorytet nie powstaje z lęku. Powstaje z autentyczności, stabilności i zaufania.

Autonomia dziecka nie jest problemem

Dziecko, które mówi „nie”, nie zawsze robi coś przeciwko dorosłemu. Często robi coś bardzo ważnego dla własnego rozwoju: buduje swoją niezależność.

Od około drugiego, trzeciego roku życia dziecko coraz mocniej doświadcza własnego „ja”. Sprawdza, gdzie się kończy dorosły, a gdzie zaczyna ono samo. Testuje swoje zdanie, swoje decyzje, swoje granice.

Najczęściej robi to przy tych osobach, przy których czuje się bezpiecznie. Dlatego czasem najtrudniejsze zachowania pojawiają się wobec ulubionej nauczycielki albo najbliższego rodzica.

To nie znaczy, że mamy pozwalać na wszystko. To znaczy, że warto zobaczyć w zachowaniu dziecka komunikat rozwojowy, a nie tylko nieposłuszeństwo.

Zamiast „nie biegamy”, powiedzmy, co robimy?

Ważnym praktycznym wątkiem rozmowy są kodeksy zachowania. W wielu salach wiszą zasady zapisane w formie zakazów: „nie krzyczymy”, „nie biegamy”, „nie bijemy”.

Problem polega na tym, że mózg dziecka słabo przetwarza samo „nie”. Dla dziecka ważniejszy jest obraz działania. Dlatego lepiej formułować zasady pozytywnie: „dbamy o siebie”, „mówimy spokojnym głosem”, „pomagamy sobie”, „poruszamy się tak, aby nikomu nie zrobić krzywdy”.

Jeszcze ważniejsze jest to, aby dzieci współtworzyły zasady. Wtedy kodeks nie jest plakatem narzuconym przez dorosłych, ale wspólną umową, która ma znaczenie.

Czy naprawdę wszyscy muszą siedzieć?

Rozmowa dotyka także dzieci ze specjalnymi potrzebami, ale w bardzo ważnym, szerszym sensie. Kamila przypomina, że każde dziecko jest inne. Każde dziecko ma swój temperament, rytm, wrażliwość i sposób regulowania napięcia.

Jeśli dziecko potrzebuje ruchu, warto zapytać: jaka potrzeba za tym stoi? Czy ono przeszkadza, czy próbuje sobie pomóc? A może cała grupa potrzebuje ruchu, tylko jedno dziecko pokazuje to najmocniej?

Czasem zamiast walczyć z energią dzieci, lepiej ją mądrze wykorzystać. Ruch, taniec, zmiana aktywności, wyjście na zewnątrz — to nie rezygnacja z edukacji. To często warunek, aby edukacja w ogóle mogła się wydarzyć.

Najważniejsze pytanie dorosłego

Gdy dziecko nie słucha, pierwszym pytaniem nie powinno być: „co z nim jest nie tak?”. Warto zapytać inaczej:

Co ta sytuacja uruchamia we mnie?

Czy czuję złość, wstyd, bezradność, poczucie winy?

Czy próbuję zrealizować swój plan, czy naprawdę widzę dzieci?

Czy cel zajęć można osiągnąć inną drogą?

To przesunięcie perspektywy jest bardzo daltońskie. Nie chodzi o to, aby dorosły stracił swoją rolę. Chodzi o to, aby był przewodnikiem, a nie kontrolerem.

Razem zamiast osobno

Pod koniec rozmowy mocno wybrzmiewa słowo „razem”. Wychowanie i edukacja nie są samotnym wysiłkiem jednej nauczycielki, jednego rodzica czy jednego specjalisty.

Dziecko potrzebuje wspólnoty dorosłych, którzy ze sobą rozmawiają, wspierają się i potrafią spojrzeć na sytuację z różnych stron. Tak samo nauczyciel potrzebuje zespołu, a rodzic potrzebuje wsparcia, nie oceniania.

Może więc pytanie „dlaczego dzieci nas nie słuchają?” warto zamienić na inne:

Czy my naprawdę jesteśmy gotowi ich słuchać?

Ten odcinek EduKOSMOSU nie daje prostych recept, ale zaprasza do ważnej zmiany perspektywy. Dziecko, które nie słucha, nie zawsze jest problemem. Czasem jest zaproszeniem do tego, aby dorosły zatrzymał się, zobaczył więcej i wszedł w prawdziwy kontakt.

Bo dopiero wtedy zaczyna się wychowanie.

Zapraszamy:

👉 Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o naszej pasji czyli planie daltońskim, sięgnij po nasze książki, kursy online i szkolenia – wszystkie oparte na Planie Daltońskim i skierowane do rodziców oraz nauczycieli, którzy chcą wychowywać dzieci na odpornych i świadomych młodych ludzi.(https://plandaltonskipl/ksiazki/)
📩 Dołącz też do naszego newslettera, aby dostawać kolejne materiały i wskazówki: https://daltonskiewiesci.pl.


🎧 Słuchaj EduKOSMOSu tam, gdzie Ci wygodnie – na Spotify, Apple Podcasts, YouTube lub bezpośrednio na naszej stronie.

FAQ do odcinka EDK313

Dlaczego dzieci nas nie słuchają?
Dzieci często nie słuchają nie dlatego, że są złośliwe, ale dlatego, że komunikat dorosłego nie jest dla nich jasny, ważny albo osadzony w dobrej relacji. Słuchanie zaczyna się od poczucia bezpieczeństwa, uwagi i wzajemnego zrozumienia.

Czy problemem jest dziecko, czy sposób komunikacji dorosłych?
Bardzo często problem nie leży wyłącznie po stronie dziecka. Warto sprawdzić, czy dorosły mówi konkretnie, spokojnie, z szacunkiem i czy daje dziecku przestrzeń na reakcję, zamiast oczekiwać natychmiastowego podporządkowania.

Jak relacja wpływa na to, czy dziecko słucha dorosłego?
Dziecko łatwiej słucha osoby, z którą czuje więź, zaufanie i bezpieczeństwo. Relacja nie oznacza pobłażliwości, ale tworzy warunki, w których dziecko chce współpracować, a nie tylko podporządkować się poleceniom.

Dlaczego same nakazy i zakazy nie działają?
Nakazy i zakazy mogą chwilowo zatrzymać zachowanie, ale rzadko uczą odpowiedzialności. Dziecko potrzebuje rozumieć sens zasad, konsekwencje swoich działań i mieć możliwość stopniowego uczenia się samoregulacji.

Jak dorośli mogą lepiej mówić do dzieci?
Pomaga prosty, spokojny język, krótkie komunikaty, kontakt wzrokowy, upewnienie się, że dziecko rozumie prośbę, oraz mówienie o oczekiwanym zachowaniu zamiast ciągłego wskazywania błędów.

Co ma wspólnego plan daltoński ze słuchaniem dzieci?
Plan daltoński opiera się na odpowiedzialności, samodzielności, współpracy i refleksji. Nie chodzi w nim o to, aby dziecko tylko wykonywało polecenia, ale aby coraz lepiej rozumiało swoje działania, podejmowało decyzje i uczyło się odpowiedzialności za siebie oraz innych.

Udostępnij odcinek:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *