Co widzą w nauczycielu dzieci, a co widzi społeczeństwo? Na Dzień Nauczyciela

Dzień Nauczyciela to dobry moment, żeby zapytać, co właściwie widać w nauczycielu: w klasie i poza nią. W tym odcinku Anna i Robert Sowińscy zaczynają od nowej metaanalizy, według której z kompetencjami uczniów najmocniej wiąże się to, jak nauczyciel podejmuje decyzje. Rozmawiają o tym, dlaczego dzień wolny od lekcji nie zawsze pomaga wizerunkowi zawodu, skąd bierze się zmęczenie nauczycieli już w październiku i jak przełamać wzajemny lęk rodziców i szkoły. Na koniec wracają do ucznia: badanie z Niemiec pokazuje, że wiedza o tym, jak się uczyć, jeszcze nie oznacza umiejętności.

Najważniejsze wnioski

  • Metaanaliza 65 badań (ponad 23 tys. nauczycieli i 241 tys. uczniów) pokazuje umiarkowany, dodatni związek między kompetencjami społeczno-emocjonalnymi nauczycieli i uczniów. Najsilniej z kompetencjami uczniów wiąże się odpowiedzialne podejmowanie decyzji przez nauczyciela.
  • Dzieci uczą się z tego, co dorośli robią, a nie tylko z tego, co mówią. Nauczyciel, który głośno wyjaśnia swoje decyzje i przyznaje się do błędów, pokazuje odpowiedzialność w działaniu.
  • Szacunek dla zawodu buduje się na co dzień, a nie raz w roku. Nagrody wręczane od święta potrafią dzielić zespół, a dzień bez lekcji bywa dla rodziców kłopotem, a nie okazją do wdzięczności.
  • Między szkołą a domem wciąż działa lęk w obie strony. Pomaga rozmowa, pytanie rodziców o ich potrzeby i zostawienie dziecku odpowiedzialności za jego sprawy.
  • Krótkie szkolenie z samoregulacji zwiększyło świadomość uczniów, ale nie poprawiło ich wypracowań. Samodzielność w uczeniu się rośnie dzięki powtarzanej praktyce i modelowaniu, a nie jednorazowej instrukcji.
Listen to „EDK#321: Co widzą w nauczycielu dzieci, a co widzi społeczeństwo? Na Dzień Nauczyciela” on Spreaker.

Dzień Nauczyciela czy Dzień Edukacji Narodowej? Krótka historia święta

Odcinek miał się nie ukazać przed konferencją, ale 14 października trudno pominąć. Ania zaczyna od porządku w nazwach. Komisja Edukacji Narodowej, uważana za pierwsze ministerstwo oświaty w Europie, powstała w 1773 roku. Dzień Nauczyciela ustanowiono w Polsce w 1972 roku, a od 1982 roku 14 października to oficjalnie Dzień Edukacji Narodowej. To święto wszystkich osób pracujących w edukacji: nauczycieli, ale też sekretarek, pracowników administracji i obsługi. Zwyczajowo wciąż mówimy jednak o Dniu Nauczyciela. Jest też Światowy Dzień Nauczyciela, obchodzony 5 października.

Czy dzieci uczą się odpowiedzialności, patrząc na nauczyciela?

Robert, jak co tydzień, przegląda nowe publikacje naukowe. Tym razem przynosi metaanalizę zespołu z University of Queensland, opublikowaną 2 października w czasopiśmie Educational Psychology Review. Badacze zebrali 65 badań z różnych krajów, obejmujących łącznie ponad 23 tysiące nauczycieli i ponad 241 tysięcy uczniów. Sprawdzali, czy kompetencje społeczno-emocjonalne nauczycieli, czyli samoświadomość, panowanie nad sobą, budowanie relacji i odpowiedzialne podejmowanie decyzji, wiążą się z tymi samymi kompetencjami u ich uczniów.

Związek okazał się dodatni i umiarkowany: tam, gdzie nauczyciele mają wyższe kompetencje społeczno-emocjonalne, uczniowie również wypadają lepiej. Robert od razu zaznacza, czego badanie nie pokazuje. Mamy tu współwystępowanie, a nie dowód, że przeszkolenie nauczyciela automatycznie zmieni dzieci. Autorzy sami podkreślają dużą różnorodność wyników i ryzyko błędu publikacyjnego, czyli tego, że badania bez ciekawego wyniku rzadziej trafiają do druku. To ważna uwaga dla dyrektorów, którzy wysyłają zespół na szkolenia i oczekują szybkiej zmiany u uczniów.

Decyzje ważą więcej niż sympatia

Najciekawszy szczegół dotyczy tego, która kompetencja nauczyciela ma największe znaczenie. Najsilniej z kompetencjami uczniów wiązało się odpowiedzialne podejmowanie decyzji. Same umiejętności relacyjne, czyli to, czy nauczyciel jest miły, ciepły i lubiany, nie dawały w tej analizie istotnego związku. Relacja pozostaje fundamentem, bo bez niej dzieci po prostu się boją. Wynik podpowiada jednak, że dzieci uczą się także z tego, jak dorosły decyduje: czy wyjaśnia swoje wybory, czy bierze pod uwagę konsekwencje i czy potrafi powiedzieć „pomyliłem się, zmieniam plan”.

Ania przypomina, że pedagodzy nurtu nowego wychowania, w tym Janusz Korczak, mówili to od dawna: dzieci uczą się z tego, co robimy, a nie z tego, co mówimy. Jeśli dorosły nie ma danej postawy, żadna liczba szkoleń nie przeniesie jej na uczniów. Dodaje też trudniejszy kontekst: nauczyciele są dziś zasypywani zmianami i obarczani odpowiedzialnością za wszystko, więc często po prostu boją się podejmować decyzje. A wymaganie od innych postaw, których samemu się nie pokazuje, dotyczy nie tylko szkoły. Tu potrzebny jest czwarty filar planu daltońskiego, refleksja: czy mogę tego wymagać, skoro sam tego nie robię?

Nauczycielka, która przyznaje się do błędów

Na pytanie, przy czym najtrudniej było jej być wzorem dla uczniów, Ania odpowiada osobistą historią. Jest dyslektyczką, a jako nauczycielka wymagała od dzieci poprawnej pisowni. Zamiast to ukrywać, powiedziała uczniom wprost, że też popełnia błędy i dlatego sprawdza w słowniku, kiedy nie jest pewna. Na ławkach leżały słowniki ortograficzne, a kiedy coś napisała na tablicy, pytała: „Kto znajdzie błąd?”. Dziecko, które znalazło pomyłkę, zostawało „szeryfem błędów” i samo przyklejało sobie gwiazdkę. Dla uczniów, którym ortografia sprawiała trudność, był to ważny sygnał: skoro pani sobie radzi, ja też dam radę. Nie wszyscy rodzice to rozumieli, ale Ania zachęca nauczycielki i nauczycieli, by nie wstydzić się mówić „popełniam błędy”.

Co z tego wynika dla nauczyciela i dyrektora

Praktyczny wniosek jest prosty. Jeśli chcemy, żeby dzieci uczyły się odpowiedzialnego podejmowania decyzji, warto pokazywać im własne decyzje i mówić na głos: „wybieram to, ponieważ…”, „zmieniam, bo zauważyłem, że…”. Dyrektor, który chce rozwijać tę kompetencję w radzie pedagogicznej, zaczyna od tego samego: pokazuje, jak sam podejmuje decyzje i jak przyznaje się do błędów. To trudne, szczególnie w środowisku, w którym przez lata niewiedza nauczyciela była „punktem do złapania za nóżkę”, ale bardzo wzmacnia odwagę całego zespołu.

Dzień bez lekcji: docenienie czy pstryczek w nos?

14 października jest w szkołach dniem wolnym od zajęć dydaktyczno-wychowawczych. Ania zastanawia się, czy jakikolwiek inny zawód jest w ten sposób honorowany. Górnicy mają Barbórkę, kolejarze swój dzień, ale pielęgniarki, lekarze czy strażacy nie czekają na laurki. Jej zdaniem dzień bez lekcji często nie działa na korzyść nauczycieli. Rodzice, którzy muszą zorganizować opiekę nad dzieckiem, słyszą o „kolejnym wolnym”, a nie o święcie. Kiedy Ania prowadziła szkołę, w Dniu Edukacji Narodowej był uroczysty apel, a potem normalna praca.

Robert porównuje to do dawnych obchodów Dnia Kobiet z goździkiem i paczką rajstop: raz w roku święto zostaje „odhaczone”, a na co dzień brakuje szacunku. Podobnie bywa z nagrodami wręczanymi przy okazji Dnia Nauczyciela. Jeśli dyrektor może nagradzać tylko raz w roku i tylko kilka osób, nagroda często trafia rotacyjnie, traci swój sens i zamiast jednoczyć zespół, rodzi podziały: „pani Kowalska dostała, a pani Nowak nie”. Lepiej byłoby, gdyby dyrektor miał autonomię i środki, by doceniać konkretne osiągnięcia wtedy, kiedy się wydarzają.

Skąd bierze się zmęczenie i niezadowolenie nauczycieli?

W rozmowie pojawia się lista przyczyn, które dobrze znają osoby pracujące w szkołach: ciągłe zmiany, rosnąca kontrola, sprzeczne wymagania, brak autonomii, zapowiedzi kar i wynagrodzenia, które nie zaspokajają potrzeb. Ania zauważa, że nawet uspokajające komunikaty działają jak „nie myśl o różowym słoniu”: zapewnienie, że nikt nie zostanie ukarany, sprawia, że ludzie zaczynają się kary obawiać. Robert dodaje, że zmęczenie, które kiedyś pojawiało się pod koniec roku, dziś przychodzi coraz wcześniej. Media piszą o przemęczonych nauczycielach już w październiku, a rodzic, który to czyta, trudno, żeby reagował wdzięcznością.

Media społecznościowe, które kłócą szkołę z domem

Osobny wątek dotyczy sieci. Robert zwraca uwagę, że wielu twórców musi wypowiedzieć się na każdy temat, który trafia na listę trendów, i w ten sposób nakręca problemy, o których odbiorcy wcześniej by się nie dowiedzieli. Ania mówi o grupach w mediach społecznościowych, których posty brzmią, jakby miały jedynie podgrzewać emocje i skłócać nauczycieli z rodzicami. Jej apel na Dzień Nauczyciela: nie dajcie się wkręcać, ani nauczyciele, ani rodzice.

Ważne jest też to, co nauczyciel mówi dzieciom o własnych emocjach. Można powiedzieć grupie, z którą ma się dobry kontakt: „dzisiaj jestem zmęczona”. Jeśli jednak dzieci słyszą to przez trzydzieści dni z rzędu, zaczynają widzieć nauczyciela, który jest ciągle zmęczony. Warto zastanowić się, jaki komunikat kierujemy i do kogo. Ania odnosi się też do dyskusji o bezpieczeństwie w szkołach: zamiast stawiać przed szkołą policjanta, zacznijmy rozmawiać o tym, jakim językiem mówimy w domu i co oglądają nasze dzieci, bo agresja nie znika po zamknięciu drzwi domowych.

Lęk w obie strony: rodzice i nauczyciele

Nauczyciele boją się rodziców, ale rodzice też boją się nauczycieli. Wciąż można usłyszeć: „Mamo, tylko nie idź, bo pani będzie się mściła”. Ania pyta rodziców, czy każdą sprawę trzeba załatwiać za dziecko. Co się stanie, jeśli dziecko dostanie jedynkę za niezrobioną pracę albo nikt nie dowiezie mu zapomnianych butów? Może właśnie to będzie jego lekcja odpowiedzialności. Robert dodaje, że rodzice często boją się, że zostaną uznani za niewystarczająco troskliwych, a to, co nauczyciel odbiera jako atak, bywa po prostu zaciętą obroną rodzica.

Ania opowiada, że w każdej klasie miała bardzo trudnego rodzica, a mimo to powtarzała sobie, że dziecko nie może być poszkodowane z powodu dorosłych, i szukała sposobu na rozmowę. Robert przypomina z kolei, że nie wszyscy nauczyciele są świetni. Są tacy, którzy pracują sztampowo i ograniczają kreatywność dzieci. Z nimi trzeba pracować i ich wspierać, a nie udawać, że problemu nie ma. Postrzeganie nauczycieli zależy w dużej mierze od tego, na kogo trafiliśmy w swojej historii.

Zapytajcie rodziców, czego potrzebują

Jako praktyczne narzędzie Ania proponuje anonimową ankietę dla rodziców. Robert podpowiada, żeby nie pytać „co wam przeszkadza w mojej komunikacji”, tylko „co wam się w niej podoba” i „czego potrzebujecie więcej”. Takie pytania nie stawiają rodzica w pozycji obronnej. To technika znana z prowadzenia zmiany w dużych organizacjach: obie strony mówią, co je uwiera i dlaczego, bez ataku na osobę, a potem razem robią reset. Bez tego przerzucanie się pretensjami nie ma końca.

Uczeń wie, jak się uczyć. Czy to znaczy, że umie?

Drugie badanie, opublikowane w czasopiśmie Metacognition and Learning, przeprowadzono w dwóch szkołach w Niemczech, w klasach siódmych i ósmych. W analizie znalazło się 69 uczniów w wieku 12–13 lat. Mieli w 45 minut napisać na komputerze wypracowanie na 300–400 słów o sztucznej inteligencji i szkole przyszłości, korzystając z tekstów źródłowych, kryteriów oceny i narzędzi takich jak minutnik, planer czy notatnik. Czasu było celowo za mało, by przeczytać wszystko, więc trzeba było pracować strategicznie. Komputer zapisywał każde kliknięcie, dzięki czemu badacze widzieli cały proces pracy, a nie tylko efekt.

Przed zadaniem połowa uczniów obejrzała ośmiominutowy film o samodzielnym kierowaniu nauką: zaplanuj, pilnuj, czy idziesz w dobrą stronę, sprawdź pracę z kryteriami. Potem odpowiadali na kartce na pytania typu „jakie jest zadanie i jaki jest mój cel?”. Druga grupa obejrzała film o ergonomii. Uczniowie po szkoleniu deklarowali większą świadomość planowania i dłużej analizowali zadanie, zanim zaczęli pisać. Ich wypracowania nie były jednak lepsze, nie przyrosła też bardziej ich wiedza ani umiejętność przenoszenia jej na nowe sytuacje. Autorzy piszą wprost, że świadomości metapoznawczej nie można utożsamiać z rzeczywistym kierowaniem własną nauką.

Różne drogi do sukcesu i trzy poziomy samodzielności

Uczniowie, którym wypracowanie się udało, dochodzili do sukcesu różnymi drogami, zależnie od tego, ile wcześniej wiedzieli o temacie. Dziecko, które dopiero wchodzi w temat, potrzebuje więcej planowania i struktury, a to, które temat zna, więcej swobody. Autorzy mówią o potrzebie wsparcia dopasowanego do ucznia i do momentu pracy. W planie daltońskim nazywamy to zróżnicowanym przydziałem: różnym poziomem trudności, czasem i tempem pracy. Robert proponuje rozróżnić trzy poziomy samodzielności w uczeniu się:

  1. Uczeń zna strategię: potrafi powiedzieć, co najpierw zaplanuje i kiedy co zrobi.
  2. Uczeń stosuje strategię: naprawdę planuje i korzysta ze swojego planu.
  3. Uczeń ocenia skuteczność strategii i ją zmienia w trakcie pracy.

Ania nazywa trzeci poziom „wyższą szkołą uczenia się” i podkreśla, że uczenie się uczenia powinno zajmować w szkole znacznie więcej czasu. Przywołuje doświadczenie Doroty Pronobis-Kościńskiej, dyrektorki szkoły, która od kilku lat pracuje planem daltońskim: dzieci, które idą tą drogą od przedszkola, w starszych klasach po prostu umieją planować. Jedno krótkie szkolenie nie wystarczy, ale codzienna praktyka przynosi efekty.

Co łączy oba badania i rozmowę o Dniu Nauczyciela

Ze wszystkich wątków odcinka wyłania się jedna myśl. Samodzielności i odpowiedzialności nie uczymy się z samej wiedzy o tym, jak to robić, tylko z doświadczenia: z własnych decyzji, z własnych błędów i z obserwowania dorosłych, którzy pokazują, jak planują i zmieniają strategię w trakcie działania. Autorzy drugiego badania piszą, że lukę między wiedzą a działaniem najlepiej pokonuje modelowanie. Dotyczy to także nauczycieli: szkolenie czy artykuł dają wiedzę, a zmiana w klasie zaczyna się dopiero wtedy, gdy strategię stosujemy i dopasowujemy. Dlatego Akademia Daltońska jest zaprojektowana tak, by uczestnicy wdrażali rozwiązania między zjazdami i wracali z własnym doświadczeniem.

Na zakończenie Ania zachęca do rozmowy, która zastąpi wzajemne przerzucanie się pretensjami: do pięknej polszczyzny zamiast języka nienawiści, do refleksji nad tym, do kogo i jak mówimy, i do spotkań w realnym świecie. Jedną z takich okazji będzie XXIX Konferencja Daltońska 24 października w Łodzi, na którą przyjedzie ponad 200 osób ze społeczności daltońskiej. A wszystkim pracownikom edukacji Anna i Robert życzą, by na swojej drodze zawodowej spotykali nauczycieli i mentorów, od których mogą się uczyć.

Badania omawiane w odcinku

  • Relations between Teachers’ and Students’ Social-emotional Competence: A Systematic Review and Multilevel Meta-analysis, Educational Psychology Review, t. 38, art. 126 (2026): link.springer.com
  • Badanie krótkiego cyfrowego szkolenia z samoregulacji uczenia się u uczniów klas 7–8, Metacognition and Learning (2026): link.springer.com

FAQ

Czym różni się Dzień Nauczyciela od Dnia Edukacji Narodowej?
Dzień Nauczyciela ustanowiono w Polsce w 1972 roku. Od 1982 roku 14 października obchodzimy oficjalnie Dzień Edukacji Narodowej, który jest świętem wszystkich pracowników oświaty, nie tylko nauczycieli. Nazwa „Dzień Nauczyciela” przetrwała jednak jako zwyczajowa. Światowy Dzień Nauczyciela przypada 5 października.

Czy kompetencje nauczyciela wpływają na kompetencje społeczno-emocjonalne uczniów?
Metaanaliza 65 badań opublikowana w 2026 roku w Educational Psychology Review pokazuje umiarkowany, dodatni związek: tam, gdzie nauczyciele mają wyższe kompetencje społeczno-emocjonalne, uczniowie również wypadają lepiej. To współwystępowanie, a nie dowód przyczynowości, a autorzy zwracają uwagę na dużą różnorodność wyników.

Która kompetencja nauczyciela najmocniej wiąże się z kompetencjami uczniów?
W tej metaanalizie było to odpowiedzialne podejmowanie decyzji. Same umiejętności relacyjne nauczyciela nie dawały istotnego związku z ogólnymi kompetencjami uczniów. Dzieci uczą się więc także z tego, jak dorosły decyduje, wyjaśnia swoje wybory i przyznaje się do błędów.

Jak nauczyciel może uczyć odpowiedzialności przez własny przykład?
Warto mówić na głos o swoich decyzjach („wybieram to, ponieważ…”), wyjaśniać zmianę planu („zmieniam, bo zauważyłem, że…”) i przyznawać się do pomyłek. Dzieci widzą wtedy, jak wygląda odpowiedzialne podejmowanie decyzji w praktyce, a nie tylko słyszą, że jest ważne.

Jak poprawić relacje między nauczycielami a rodzicami?
Pomaga rozmowa zamiast przerzucania się pretensjami, anonimowa ankieta z pytaniami o to, co rodzicom się podoba i czego potrzebują, oraz pamiętanie, że to, co wygląda na atak rodzica, często jest obroną. Rodzice mogą z kolei zostawić dziecku odpowiedzialność za jego własne sprawy.

Czy szkolenie z samoregulacji uczenia się poprawia wyniki uczniów?
W badaniu z Niemiec krótkie, ośmiominutowe szkolenie zwiększyło świadomość uczniów klas 7–8 i wydłużyło analizę zadania, ale nie poprawiło jakości wypracowań, przyrostu wiedzy ani transferu. Trwałe stosowanie strategii wymaga powtarzanej praktyki w wielu zadaniach.

Jakie są poziomy samodzielności ucznia w uczeniu się?
Można wyróżnić trzy: uczeń zna strategię i potrafi ją opisać, uczeń stosuje strategię w praktyce oraz uczeń ocenia jej skuteczność i zmienia ją w trakcie pracy. Dopiero trzeci poziom oznacza pełną samodzielność, do której prowadzi regularny cykl planowania, pracy i refleksji w planie daltońskim.

Podobne odcinki EduKOSMOS:

Inne materiały spójne z treścią odcinka:

Udostępnij odcinek:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *